Relacja z Pucharu Mistrza Mistrzów 2013

Po zeszłorocznym Pucharze Mistrza Mistrzów, gdzie pierwszy raz byłem sędzią, czekałem z niecierpliwością na tegoroczną edycję, by móc znów zobaczyć zawodników konkurujących o miano najlepszego Mistrza RPGowego w Polsce. PMM pozwolił mi podpatrzeć sporo ciekawych sztuczek i pomysłów oraz, najzwyczajniej w świecie, zobaczyć bardzo dobre sesje RPG. W tym roku konkurs odbył się w Warszawie na Polconie, zwanym tudzież Kolejkonem. Co do samego konwentu to nie mogę za wiele powiedzieć o żadnym punkcie programu, nie dotyczącym Pucharu.

Sędziowie
Autor: Wiktor ‚Chochlik’ Zaborowski

Grono sędziowskie powiększyło się w tym roku aż do 14 jurorów. Liczne zapowiedzi w internecie co do udziału, jak i zwiększenie się ilości sponsorów (a za tym idzie również wartości nagród) zapowiadało, że tegoroczna edycja będzie znacznie większa niż poprzednia. Jednak ilość uczestników przekroczyła najśmielsze oczekiwania – w szranki stanęło 26 Mistrzów Gry. Razem z półfinałami i finałami dało to w sumie 33 ocenianych sesji, w których wzięła udział ponad setka graczy. Nigdy w historii tego turnieju nie odbyła się choćby podobnych rozmiarów edycja (największą jak dotąd miała 16 zawodników).

Zacznijmy od sesji eliminacyjnych. Tu byłem pozytywnie zaskoczony. Było sporo bardzo dobrych sesji i poziom był wyższy niż np. w zeszłym roku. Jako sędziowie mogliśmy jedynie narzekać na dość wąski wybór systemów – 9 sesji w Świecie Mroku (które w większości, niestety, były najsłabszymi sesjami eliminacyjnymi), a także, niemal wyłącznie, średniowieczne fantasy. Wyjątki od tej reguły można policzyć na palcach jednej ręki – szkoda, że nie było sci-fi, cyberpunku, postapo lub czegoś dziejącego się współcześnie i nie będącego w uniwersum Świata Mroku.

Narada, autor - Wiktor 'Chochlik' Zaborowski
Narada, autor – Wiktor ‚Chochlik’ Zaborowski

Po tej rundzie mieliśmy spory problem ze znalezieniem piątki półfinalistów. Z głosowania wyszło, że mamy tak naprawdę dziewięciu uczestników, którzy w pełni zasługują na przejście dalej (czyli tylu, ilu było wszystkich uczestników w zeszłym roku!). Każdy z nich pokazał coś ciekawego oraz posiadał indywidualny atut, coś, co sprawiało, że miało się ochotę namówić ich na wspólną grę. Ja sam najwyżej oceniłem sesje Władysława „Włodiego” Kasickiego i Jeremiego Baki. Po naradzie i głosowaniu wybraliśmy półfinalistów: Włodiego, Baniaka, Blanche, Zeda i Andre.

Jak wyglądają półfinały? Zawodnicy dostają pewne zahaczki lub też wątki, aby na ich podstawie stworzyć scenariusz półfinałowy. Materiały, które otrzymują, są napisane w ten sposób, aby nie determinowały żadnego konkretnego settingu. W każdej sesji jednym z graczy zawsze jest sędzia, dzięki czemu możemy ocenić rozgrywkę również od wewnątrz.

Po udanych eliminacjach czekałem na półfinały z niecierpliwością i moje oczekiwania były

Sesja, autor - Wiktor 'Chochlik' Zaborowski
Sesja, autor – Wiktor ‚Chochlik’ Zaborowski

dość wysokie. Jak się okazało… zostałem zawiedziony. Półfinały były w większości efektowną klapą. Chaotyczne, bez pomysłu, warsztatowo kiepskie. Jedynym wyjątkiem była Blanche, która poprowadziła jako jedyna sesję na tym samym poziomie co w eliminacjach. Jako sędziowie przecieraliśmy oczy ze zdumienia – co się dzieje!? Półfinaliści w większości to doświadczeni MGowie i tak masowej obniżki formy nie można wytłumaczyć nerwami bądź przypadkiem.

Udało nam się w sumie znaleźć dwa powody tego stanu rzeczy. Pierwszy to fakt, że w tym roku pomiędzy ogłoszeniem wyników i półfinałami było znacznie mniej czasu niż w poprzednich edycjach (niecałe trzy godziny na stworzenie i przygotowanie sesji to jednak mało) i godziny, w których się odbywały (piątek 22.00 – 2.00). Drugi to opinia wśród zawodników, że „scenariusz im nie podszedł”. O ile o drugim argumencie trudno dyskutować i tak naprawdę stanowi on część zawodów (umiejętność dopasowania się i improwizacji), o tyle ten pierwszy jest jak najbardziej sensowny. Szkoda, że tak wyszło, ale jako sędziowie nie mieliśmy żadnego wpływu na wyznaczone godziny trwania Pucharu.

Druga narada sędziów trwała do 3.30. Przy pierwszej kłopotem było wybranie najlepszej sesji, w przypadku drugiej obrady przerodziły się w dyskusję, kto skopał swoją sesję najmniej. W końcu udało nam się wybrać dwójkę finalistów: Zbigniewa „Zeda” Zycha oraz Dominikę „Blanche” Stępień.

Idąc spać po naradzie mocno bałem się poziomu finałów. Na szczęście zawodnicy wrócili do swej formy i poprowadzili bardzo dobre sesje. Zed przeniósł graczy do mrocznego świata Warhammera, gdzie zmusił ich do podjęcia ciężkich i bolesnych decyzji. Blanche poprowadziła przygodową i bohaterską Lady Blackbird. I tu pojawił się następny problem – jak porównać obie sesje? Każda w swojej dziedzinie była świetna, ale przy tak totalnie różnym sposobie prowadzenia ciężko znaleźć lepszą. U Zeda było powolne tempo narracji, połączone z dopracowanymi, klimatycznymi opisami; u Blanche pełne werwy tempo i prawdziwie filmowa przygoda. Zed przedstawił graczom wymyśloną dokładnie fabułę, Blanche zaś pozwoliła ją stworzyć i improwizując włączała ich pomysły do świata.

Każdy z finalistów zasłużył na brawa, ale zagłosowałem na Blanche. Dla mnie możliwość włączenia graczy do fabuły i umiejętność reagowania na ich pomysły jest cenniejsza niż ciężki klimat i, przede wszystkim, znacznie mi bliższy. Z chęcią zobaczyłbym każdego z finalistów prowadzącego sesje w innym stylu – Zeda prowadzącego Wolsunga, Lady Blackbird lub 7th Sea, a Blanche z czymś poważniejszym. Jednak obrady były jedne i ciężkie; w końcu minimalną ilością głosów wygrał Zed.

Gala rozdania PMM odbyła się razem z wręczeniem nagrody Zajdla i Quentinem w Sali Kongresowej, co stanowi wielką nobilitację dla Pucharu. Galę poprowadzono z rozmachem i miała oprawę, którą ciężko będzie przebić przez najbliższe kilka lat.  Organizatorom Polconu 2013 należą się wiele brawa.

Gala, autor – Wiktor ‚Chochlik’ Zaborowski

Teraz czas na małe podsumowanie. Puchar Mistrza Mistrzów był w tym roku gigantyczny i jako sędziowie przed te 3 dni nie mieliśmy ani chwili spokoju, oglądając lub oceniając sesje od 10 rano do późna w nocy – według mnie było za dużo uczestników, patrząc na nasze możliwości i często brakowało czasu, by móc lepiej przyjrzeć się konkretnej sesji, a nie lecieć do pokoju obok, gdzie odbywa się kolejna. Poziom pomiędzy rundami był bardzo nierówny i zaskakująco wyrównany w ramach tej samej rundy. Wyjątkiem mogą być pojedyncze sesje eliminacyjne, odstające od reszty, ale w każdych takich zawodach mogą się pojawić osoby dość przypadkowe. Z drugiej strony może PMM, opinie sędziów i graczy pozwolą im zrobić krok naprzód. Jeśli tak by się stało, to tym bardziej warto było zostać sędzią.

Na końcu podziękowania. Przede wszystkim dla Wojtka Rzadka, który jako koordynator PMMu odwalił sporo świetnej roboty. Także dla wszystkich sędziów: Jacka Kukli, Grzegorza Bagińskiego (postaram się pojawić w końcu na Coperniconie), Krzystofa „Jaxa” Rudka (będę na Imladrisie i obiecuję poprowadzić jakiś punkt programu), Wiktora „Chochlika” Zaborowskiego (zarazem też autorowi obszernej fotorelacji z zawodów), Marka Siedlca, Krzystofa „Krzysia” Bernackiego, Przemysława “Xerxesa” Pencaka (dlaczego nie pochwaliłeś się swoją grą?), Jerzego Szeji, Pawła „Plebana” Szypowicza, Tomasza „Kaduceusza” Pudła, Tomasza Dziedzica, Kamila Wiśniewskiego (zwłaszcza za dyskusję o miarkowaniu napięcia) i Konrada Kacprzaka. Gdyby nie Wy, to pewnie nawet w połowie bym się tak dobrze nie bawił.

Tak jak rok temu, znów czekam z niecierpliwością na następną edycję. Mam nadzieję, że zachęciłem Ciebie, Czytelniku, do wzięcia w niej udziału jako gracz lub Mistrz Gry.

Barven

Stowarzyszenie Wielosfer